Ciemna strona II RP – masochizm w czasach naszych pradziadków II

Jeśli nie czytałeś jeszcze części I – KLIKNIJ TUTAJ!

Część II.

 

Po rozważaniach dotyczących społecznego oddziaływania, odbioru oraz przypadków występowania masochizmu w Drugiej Rzeczpospolitej warto zastanowić się nad tym problemem pod kątem naukowym. Niemal automatycznie nasuwa się myśl, że zjawisko to ze względu na swoją specyfikę powinno nie cieszyć się w kręgach badaczy zbyt wielkim zainteresowaniem. Nic bardziej mylnego. Wspomniany wcześniej proces hrabiny Tarnowskiej stał się niejako katalizatorem wzrostu zainteresowania tą dewiacją seksualną pośród uczonych a niekiedy zaczęto ulegać wręcz niezdrowej fascynacji tym zagadnieniem. Wielu wybitnych specjalistów zaczęło analizować zjawisko masochizmu a pojęcie pojawiało się w coraz to liczniejszych opracowaniach.. Dla przykładu, znany polski psycholog oraz pedagog Albert Dryjski w książce „Zagadnienia seksualizmu dziecka i młodzieży szkolnej” zwraca uwagę na to, że wiele zdrowych, normalnych dzieci wykazuje tendencje masochistyczne np. podczas otrzymywania kar cielesnych czy zabaw z rówieśnikami. Profesor Dryjski posłużył się m.in. przykładami 11-letniego chłopca czerpiącego przyjemność seksualną patrząc na to, jak ojciec bije jego brata, czy też dziewczynki fantazjującej o byciu rannym zwierzątkiem. Również seksuologowie czynnie zajmowali się i próbowali objaśnić owe zjawisko. Swoje definicje masochizmu przedstawili między innymi autorzy „Encyklopedii wiedzy płciowej” z 1937 roku czy Paweł Klinger w książce „Vita sexualis. Prawda o życiu płciowym człowieka.” Definicje w obu tych pracach były zaskakujące zbieżne – mówiły jak wyglądają masochistyczne tendencje seksualne, opisywały oczekiwania masochisty co do traktowania itp. Powstawały także prace w pełni poświęcone przedstawieniu tylko tego zjawiska. W 1933 roku znany warszawski lekarz i specjalista medycyny sądowej Wiktor Grzywo-Dąbrowski przedstawił broszurę zatytułowaną „Zadzierżgnięcie i powieszenie jako czynnik powodujący zaspokojenie zboczonego popędu płciowego”. Profesor zawarł w niej rozmaite przypadki asfiksji erotycznej, z reguły zakończone niecelowym samobójstwem uprawiającej go mężczyzny. I tak możemy przeczytać o „17-letnim piekarczyku”, którego znaleziono „bez życia w pętli”, czy też
o specyficznie ubranym (w dzisiejszych standardach mówilibyśmy wręcz o odzieniu sado-masochistycznym) żołnierzu „uwiązanym do poręczy łóżka”. Choć, co widzimy już po tytule, tematyka pracy nie dotyczy stricte masochizmu a asfiksji erotycznej to jednak musimy pamiętać, że oba te zjawiska były ze sobą ściśle powiązane.

Problemem wartym rozważenia w tej pracy jest także to, jak wzrost popularności masochizmu w dwudziestoleciu międzywojennym wpłynął na szeroko pojętą kryminalistkę, system karny oraz prawny w Polsce. Choć może się to wydawać lekko absurdalne to przez pewien czas owa seksualna dewiacja odciskała znaczące piętno na penitencjarnym systemie Drugiej Rzeczpospolitej. Przede wszystkim problematyczne stało się określanie, czy zwłoki odnajdywane ze śladami uduszeń były ofiarami mordu, czy też własnych erotycznych fantazji, które posunęły się o krok za daleko. Jak pokazały zawarte w pracy przykłady spraw Abrama Gotfryda oraz Jana Świecha nie zawsze rozwiązanie zagadki śmierci takich osób było oczywiste a co więcej, ustalenie prawdziwego przebiegu zdarzeń było bardzo trudnym zadaniem. Kolejnym pokłosiem procesu hrabiny Marii Tarnowskiej było to,
że masochistycznych wątków zaczęto doszukiwać się w wielu sprawach tego typu.
Co ciekawe na swoją korzyść próbowali to wykorzystywać oskarżeni, insynuując seksualne podteksty swoich czynów licząc w zamian na złagodzenie wyroku czy też nawet na skierowanie na terapię zamiast niego. Ponadto, w świetle twierdzeń ówczesnych seksuologów rozkosz z duszenia miał odczuwać każdy mężczyzna a jako przykład podawali oni skazanych na śmierć przez powieszenie, gdyż często u wisielców można było zaobserwować wzwód (co jak obecnie wiemy jest po prostu skutkiem stężenia pośmiertnego). Stworzyło to dość poważny problem, ponieważ w takim razie kara śmierci traciła moc swojego przekazu. Od kryminalistów skazanych na szubienicę oczekiwano przecież by odchodząc z tego świata cierpieli za swoje winy a nie doznawali seksualnych uniesień.

Na sam koniec, niejako w formie ciekawostki, warto także wspomnieć o tym, że seksualna dewiacja jaką był masochizm wykorzystywana była także w celach propagandowych. Środowiska antykościelne próbowały utożsamiać żyjących przed wiekami biczowników oraz pustelników katolickich z masochistami. Usiłowano przedstawić ich już nawet nie jako fanatyków okaleczających swoje ciało w imię zabobonów ale po prostu jako seksualnych dewiantów. Takie stanowisko możemy znaleźć chociażby na łamach warszawskiego dziesięciodniowca „Wolnomyśliciel Polski”. W numerze 28 z dnia 20 sierpnia 1934 możemy natknąć się na artykuł zatytułowany „Od włosienicy do pyżamy” w którym to autor dość ostro przyrównuje owych przedstawicieli skrajnego chrześcijaństwa do dewianckich sekt i ludzi niezrównoważonych psychicznie. Najlepiej uzmysłowi to nam następujący cytat: „Dla psychiatrii żywoty świętych stanowią kopalnię materiału z dziedziny psychopatologii, bogatszą może niż niejeden zakład dla chorób psychicznych”.

Jak wykazała powyższa praca, obecnie kultywujemy ugrzeczniony obraz Drugiej Rzeczpospolitej. Rozmaite dewiacje i zboczenia takie jak zoofilia, nekrofilia, pedofilia czy analizowany w tekście masochizm, choć wydają się być melodią naszych czasów i nie przystają do czasów naszych pradziadków, miały w okresie II RP nie mniejsze znaczenie niż teraz. Nie zmieniła się również mentalność ludzka co do tych zjawisk – zarówno
w międzywojniu były piętnowane i uznawane za odstępstwa od normy. Różnicę jednak można zauważyć w mentalności samych zboczeńców – obecnie raczej obawiają się stygmatyzacji przez społeczeństwo i działają w ukryciu, w swoim hermetycznym środowisku. W czasach Drugiej Rzeczpospolitej, gdy zjawiska takie jak masochizm były dopiero nowinką, nie bali się jednak np. zamieszczać ogłoszeń w prasie codziennej.

Podsumowując, dewiacje i zboczenia seksualne nie są wymysłem naszych czasów
a my, współcześni Polacy powinniśmy przestać patrzeć na świat młodości naszych pradziadków jak na miejsce idealne, pozbawione odstępstw od przyjętych norm społecznych
i zacząć poznawać prawdziwą historię społeczeństwa II RP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *